"Już 25 czerwca
...
Justin Bieber ! . "
...
Justin Bieber ! . "
- Mamo , mamo ! . Ja chce na koncert Justina ! . - wyrwała Julka .
- Ja nie będę miała czasu , a samej Cię nie puszczę . - nie komentowałam tego tylko się przysłuchiwałam .
- Pola ze mną pójdzie .
- Co proszę ? . Powaliła Cię ? . Dobrze wiesz że nie lubię tego całego Biebera .
- No proszę . Co Ci szkodzi ze mną pójść ? . Zrób to dla mnie .
- Nic mi nie szkodzi . Nigdzie nie idę i koniec , kropka . - oznajmiłam zbulwersowana .
- No to nie ma mowy o żadnym koncercie . - wtrąciła mama .
- Wielkie dzięki za zniszczenie moich marzeń ... Pola . - widać było że jej zależy .
- No dobra . Pójdę z Tobą . - sama nie wierzyłam w to co powiedziałam .
- Ojej . Dzięki . - powiedziała przytulając mnie . - Mamo słyszałaś to ? .
- Tak słyszałam . Jutro kupię bilety .
Dojechałyśmy na miejsce . Zabrałyśmy bagaże i weszłyśmy do domu . Muszę przyznać że jest troszeczkę większy od poprzedniego .
- Gdzie jest mój pokój ? . - zapytałam .
- Na górze , na końcu korytarza .
Zabrałam swoje walizki i udałam się do swojego pokoju . Myślałam że to będzie żenada , a tu proszę . Pokój był w moim stylu , to znaczy zielono-szare ściany , dopasowane meble i wielkie łóżko , a to podstawa . Najlepsze chyba było to że miałam swoją własną łazienkę i garderobę . Rozpakowałam wszystkie walizki , laptopa postawiłam na biurku , a tableta na łóżku . Odkąd pamiętam układam tak swoje rzeczy . Wyjęłam z torby telefon i zeszłam do salonu .
- Mamo co ze szkołą ? . - zapytałam siadając na czarnej , skórzanej kanapie .
- Powiedzmy że macie szybsze wakacje . Zostały jeszcze tylko 2 tygodnie , więc załatwiłam że do szkoły pójdziecie po wakacjach .
- Ok , to ja pójdę zadzwonić do Tośki .
Pobiegłam do siebie , kablówka i internet były już podłączone więc włączyłam lapka i zadzwoniłam do przyjaciółki na Skype .
- No siema . Jak tam ? . Już myślałam że coś się stało tak długo nie dzwoniłaś .
- Sorry . Ale musiałam się rozpakować i takie tam . Normalnie padniesz jak coś Ci powiem .
- Co ? . Poznałaś już kogoś ? . Chłopak czy dziewczyna ? . Jak chłopak to fajny jakiś ? .
- Taaa ... Chciałabym . To znacznie gorsze . Idę na koncert Justina Biebera .
Chwila ciszy i nagle śmiech nas obu .
- Nie gadaj . Chciałaś wyjść z samolotu zanim podstawili schody i spadłaś ? . Przecież Ty go nie cierpisz .
- To ze schodami , to Ci wyszło . A tak serio to Julka chciała iść , a mama samej jej nie puści to powiedziałam że pójdę . I tak nie mam nic do roboty .
- A szkoła , dom ? .
- Do szkoły dopiero po wakacjach , a dom jest ekstra . Mam własny pokój , łazienkę i garderobę . I ... no wiesz , pokój gościnny dla Ciebie . - powiedziałam z uśmiechem .
- To dobrze . Może wpadnę do Ciebie w wakacje .
- No mam nadzieje . Dobra ja kończę , jestem zmęczona .
- No ok . Zadzwonię jutro . Pa
Zakończyłam rozmowę . Weszłam garderoby , wzięłam piżamę i udałam się do łazienki . Wzięłam gorący prysznic , osuszyłam ciało , założyłam piżamę i poszłam spać .
Do koncertu Justina zostały już tylko 2 dni .
- Mamo kupiłaś w końcu te bilety ? . Miałaś to zrobić już tydzień temu . - zapytała zbulwersowana Julka .
- Tak kupiłam . Zostały tylko dwa , więc je wzięłam . Jakieś M&G to pewnie beznadziejne miejsca będą .
- To nawet ja , ta która nie cierpi tego typa wiem że to bilet z wejściówką . - oznajmiłam .
- Uhuuu ... O taaak . Mamo jesteś wielka . - moja siostra cieszyła się jak małe dziecko .
A ja dalej zastanawiałam się co ona i reszta tych " BELIEBERS " w nim widzą . Moim skromny zdaniem to zapatrzony w siebie laluś , któremu nie zależy na niczym innym niż na sławie .
DZIEŃ KONCERTU .
Zostały jeszcze 3 godziny . Wybrałam jakieś ciuchy i poszłam wziąć prysznic . Po 10 minutach wyszłam z kabiny i ubrałam się we wcześniej wybrane ciuchy . Wyprostowałam włosy i zrobiłam lekki makijaż . W tym momencie zadzwoniła Tośka .
- No siemka . Co tam ? . - zaczęłam .
- Hej . Nic ciekawego . Za parę dni koniec roku szkolnego i wakacje . A Ty co taka wystrojona ? .
- Idę na ten koncert . Masakra jakaś . I jeszcze mama kupiła M&G .
- To ten bilet z wejściówką , tak ? .
- No , niestety .
- No wiesz , może się nawrócisz . - wybuchnęła śmiechem .
- Taaa ... Jasne . Dobra Tośka ja spadam , bo muszę się zbierać . Pa .
- Ok . Zadzwoń jak wrócisz . Pa .
Kończąc rozmowę z przyjaciółką zeszłam do salonu i usiadłam na kanapie aby zaczekać na siostrę , która jak zwykle ma czas na wszystko .
- Ty Belieber ! . Bo się spóźnisz ! . - krzyknęłam tak żeby usłyszała . W zamian usłyszałam krótkie :
- Już ! .
Zbiegła po schodach , chwyciła za moją rękę i pociągnęła za sobą . Zamknęłam drzwi na klucz i zauważyłam czekającą taksówkę .
- Zamawiałaś ... - nie zdążyłam dokończyć .
- Tak . Musimy tam być jak najszybciej żeby dostać się do środka na czas . - oznajmiła i bez dłuższego zastanowienia wsiadłyśmy do auta . Julka podała kierowcy i ruszyłyśmy . Po około 40 minutach byłyśmy na miejscu . Zapłaciłyśmy za kurs i wysiadłyśmy . Przed areną , w której miał odbyć się koncert było sporo dziewczyn . Nawet udało mi się zauważyć dwóch chłopaków . Przedarłyśmy się jakimś cudem do środka i zostało nam już tylko czekać aż to wielkie " SHOW " się zacznie .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz