.

.
.

piątek, 6 września 2013

Rozdział 2

Lot minął bardzo szybko . Odebrałyśmy bagaże i opuściłyśmy lotnisko . W drodze do naszego nowego domu rozglądałam się dookoła . Muszę przyznać całkiem fajna okolica , ale wnerwiał mnie plakat , który pojawiał się co kilka metrów . 
"Już 25 czerwca
...
Justin Bieber ! . " 

- Mamo , mamo ! . Ja chce na koncert Justina ! . - wyrwała Julka . 
- Ja nie będę miała czasu , a samej Cię nie puszczę . - nie komentowałam tego tylko się przysłuchiwałam . 
- Pola ze mną pójdzie . 
- Co proszę ? . Powaliła Cię ? . Dobrze wiesz że nie lubię tego całego Biebera . 
- No proszę . Co Ci szkodzi ze mną pójść ? . Zrób to dla mnie . 
- Nic mi nie szkodzi . Nigdzie nie idę i koniec , kropka . - oznajmiłam zbulwersowana . 
- No to nie ma mowy o żadnym koncercie . - wtrąciła mama . 
- Wielkie dzięki za zniszczenie moich marzeń ... Pola . - widać było że jej zależy . 
- No dobra . Pójdę z Tobą . - sama nie wierzyłam w to co powiedziałam . 
- Ojej . Dzięki . - powiedziała przytulając mnie . - Mamo słyszałaś to ? . 
- Tak słyszałam . Jutro kupię bilety . 
Dojechałyśmy na miejsce . Zabrałyśmy bagaże i weszłyśmy do domu . Muszę przyznać że jest troszeczkę większy od poprzedniego . 
- Gdzie jest mój pokój ? . - zapytałam . 
- Na górze , na końcu korytarza . 
Zabrałam swoje walizki i udałam się do swojego pokoju . Myślałam że to będzie żenada , a tu proszę . Pokój był w moim stylu , to znaczy zielono-szare ściany , dopasowane meble i wielkie łóżko , a to podstawa . Najlepsze chyba było to że miałam swoją własną łazienkę i garderobę . Rozpakowałam wszystkie walizki , laptopa postawiłam na biurku , a tableta na łóżku . Odkąd pamiętam układam tak swoje rzeczy . Wyjęłam z torby telefon i zeszłam do salonu . 
- Mamo co ze szkołą ? . - zapytałam siadając na czarnej , skórzanej kanapie . 
- Powiedzmy że macie szybsze wakacje . Zostały jeszcze tylko 2 tygodnie , więc załatwiłam że do szkoły pójdziecie po wakacjach . 
- Ok , to ja pójdę zadzwonić do Tośki . 
Pobiegłam do siebie , kablówka i internet były już podłączone więc włączyłam lapka i zadzwoniłam do przyjaciółki na Skype . 
- No siema . Jak tam ? . Już myślałam że coś się stało tak długo nie dzwoniłaś . 
- Sorry . Ale musiałam się rozpakować i takie tam . Normalnie padniesz jak coś Ci powiem . 
- Co ? . Poznałaś już kogoś ? . Chłopak czy dziewczyna ? . Jak chłopak to fajny jakiś ? .
- Taaa ... Chciałabym . To znacznie gorsze . Idę na koncert Justina Biebera . 
Chwila ciszy i nagle śmiech nas obu . 
- Nie gadaj . Chciałaś wyjść z samolotu zanim podstawili schody i spadłaś ? . Przecież Ty go nie cierpisz . 
- To ze schodami , to Ci wyszło . A tak serio to Julka chciała iść , a mama samej jej nie puści to powiedziałam że pójdę . I tak nie mam nic do roboty . 
- A szkoła , dom ? . 
- Do szkoły dopiero po wakacjach , a dom jest ekstra . Mam własny pokój , łazienkę i garderobę . I ... no wiesz , pokój gościnny dla Ciebie . - powiedziałam z uśmiechem . 
- To dobrze . Może wpadnę do Ciebie w wakacje . 
- No mam nadzieje . Dobra ja kończę , jestem zmęczona . 
- No ok . Zadzwonię jutro . Pa 
Zakończyłam rozmowę . Weszłam garderoby , wzięłam piżamę i udałam się do łazienki . Wzięłam gorący prysznic , osuszyłam ciało , założyłam piżamę i poszłam spać . 
Do koncertu Justina zostały już tylko 2 dni . 
- Mamo kupiłaś w końcu te bilety ? . Miałaś to zrobić już tydzień temu . - zapytała zbulwersowana Julka . 
- Tak kupiłam . Zostały tylko dwa , więc je wzięłam . Jakieś M&G to pewnie beznadziejne miejsca będą . 
- To nawet ja , ta która nie cierpi tego typa wiem że to bilet z wejściówką . - oznajmiłam .
- Uhuuu ... O taaak . Mamo jesteś wielka . - moja siostra cieszyła się jak małe dziecko . 
A ja dalej zastanawiałam się co ona i reszta tych " BELIEBERS " w nim widzą . Moim skromny zdaniem to zapatrzony w siebie laluś , któremu nie zależy na niczym innym niż na sławie . 
DZIEŃ KONCERTU . 
Zostały jeszcze 3 godziny . Wybrałam jakieś ciuchy i poszłam wziąć prysznic . Po 10 minutach wyszłam z kabiny i ubrałam się we wcześniej wybrane ciuchy . Wyprostowałam włosy i zrobiłam lekki makijaż . W tym momencie zadzwoniła Tośka . 
- No siemka . Co tam ? . - zaczęłam . 
- Hej . Nic ciekawego . Za parę dni koniec roku szkolnego i wakacje . A Ty co taka wystrojona ? . 
- Idę na ten koncert . Masakra jakaś . I jeszcze mama kupiła M&G . 
- To ten bilet z wejściówką , tak ? . 
- No , niestety . 
- No wiesz , może się nawrócisz . - wybuchnęła śmiechem . 
- Taaa ... Jasne . Dobra Tośka ja spadam , bo muszę się zbierać . Pa . 
- Ok . Zadzwoń jak wrócisz . Pa . 
Kończąc rozmowę z przyjaciółką zeszłam do salonu i usiadłam na kanapie aby zaczekać na siostrę , która jak zwykle ma czas na wszystko . 
- Ty Belieber ! . Bo się spóźnisz ! . - krzyknęłam tak żeby usłyszała . W zamian usłyszałam krótkie : 
- Już ! . 
Zbiegła po schodach , chwyciła za moją rękę i pociągnęła za sobą . Zamknęłam drzwi na klucz i zauważyłam czekającą taksówkę . 
- Zamawiałaś ... - nie zdążyłam dokończyć .
- Tak . Musimy tam być jak najszybciej żeby dostać się do środka na czas . - oznajmiła i bez dłuższego zastanowienia wsiadłyśmy do auta . Julka podała kierowcy i ruszyłyśmy . Po około 40 minutach byłyśmy na miejscu . Zapłaciłyśmy za kurs i wysiadłyśmy . Przed areną , w której miał odbyć się koncert było sporo dziewczyn . Nawet udało mi się zauważyć dwóch chłopaków . Przedarłyśmy się jakimś cudem do środka i zostało nam już tylko czekać aż to wielkie " SHOW " się zacznie .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz