.

.
.

wtorek, 24 września 2013

Rozdział 3

Za jakieś 10 minut zaczęło się odliczanie . 
- 10 ... 9 ... 8 ... 7 ... 6 ... 5 ... 4 ... 3 ... 2 ... 1 ! . 
Na scenę wleciał Justin , a dookoła rozległ się tak głośny krzyk , myślałam że ogłuchnę . Stałam tam i czekałam żeby nasza " GWIAZDKA " w końcu przestała buczeć pod nosem . Czekałam tak 2 godziny i myślałam że tam zaraz usnę na stojąco . 
- Pola idziesz ? . - usłyszałam głos Julki . 
- Co ? . Już się skończyło ? . 
- Yyyy ... Tak . 
- No to wracajmy do domu . 
- Powaliło Cię ? ! . Mamy M&G . No chodź ! . 
- Pierwszy i ostatni raz gdzieś z Tobą poszłam . 
Julka chwyciła mnie za rękę i pociągnęła za sobą do kolejki żeby spotkać się z Justinem . Byłyśmy ostatnie , a ten " sznureczek " fanów wcale się nie ruszał . Myślałam że tak po prostu wezmę i wyjdę . Czekałyśmy tak ponad godzinę , aż w końcu usłyszałyśmy od wielkiego typa : 
- Teraz wasza kolej . 
Sama nie mogę w to uwierzyć , ale ucieszyłam się na te słowa . Weszłyśmy przez wielkie , czarne drzwi do garderoby Biebera . Ja z racji że go nie lubię usiadłam wygodnie w fotelu , który znajdował się bardzo blisko drzwi , a Julka jak to Julka podeszła bliżej . Chociaż zauważyłam , że przez chwilę się zawahała . 
- Hej . Jestem Julka . - zaczęła niepewnie . 
- Hej , a ja Justin . 
- Tak wiem . Kto by nie wiedział ? . 
- Wydaje mi się , że dużo ludzi mnie nie zna . 
Ta rozmowa irytująca i ciągnęła się w nieskończoność . Miałam ochotę stamtąd wyjść .
- A Ty ? . Jak masz na imię ? . Dlaczego nic nie mówisz ? . - Justin skierował w moją stronę . 
- Ja ? . No nie wiem . Może dlatego że nie mam ochoty na rozmowę z Tobą . 
- Yyyy ... rozumiem . - był trochę zdziwiony moją odpowiedzią . 
- Czego nie rozumiesz ? . Tego że nie jestem jedną z tych idiotek , które płaczą oglądając Twoje koncerty , teledyski , zdjęcia , filmiki i nie wiem co jeszcze ? . - nic nie odpowiedział - Tak myślałam . 
- No co takiego sobie myślałaś ? . 
- Yyyy ... Może że jesteś zapatrzonym w siebie lalusiem , dla którego najważniejsza jest kariera i pieniądze . 
- Pola ! . Nie przesadzaj ! . - wtrąciła się Julka . 
- Chciał wiedzieć to mu powiedziałam . 
- Serio ? . Tak o mnie myślisz ? . 
- Tak , tak właśnie myślę . 
- Ciekawe . A masz do tego jakąkolwiek podstawę ? . Serio , nie wiem co Ty i wielu innych osób ode mnie chcecie ? . Ja jestem zwykłym 19-sto letnim chłopakiem , który podąża za marzeniami i chce w jakiś sposób pomóc w spełnieniu marzeń innych . Ty chyba tego nie rozumiesz , bo wnioskując po Twojej wypowiedzi masz za przeproszeniem w dupie potrzeby innych . Liczysz się tylko Ty i to czego chcesz , nic po za tym . 
Szczerze mówiąc zatkało mnie . Myślałam że jest płytki , a tu proszę , taka wypowiedź . 
- Nie znasz mnie . Nie masz prawa oceniać mnie w taki sposób . - miałam ochotę mu strzelić . 
- Hahahaha ... Zabawna jesteś . - myślałam że się przesłyszałam , ale on dalej kontynuował - Najpierw sama mnie oceniasz nie znając mnie , a teraz wyskakujesz z tekstem że to ja nie mam prawa Cię oceniać ? . Dziewczyno , weź Ty się ogarnij . 
- Taaa ... Jebie mnie to . 
Bieber seplenił jeszcze coś że wypadało by przeprosić i takie tam , ale go olałam . Wyjęłam z torby mp4 i włączyłam muzykę na cały regulator wkładając słuchawki do uszu . Julka jeszcze chwilę z nim gadała i z czegoś się śmiali . Zrobiła sobie z nim kilka zdjęć i dał jej autograf . Nie wiem czy mi się przewidziało , ale moja siostra chyba zapisywała coś w jego telefonie . 
- Długo Ci jeszcze to zejdzie ? . - zapytałam . 
- Nie . Już idę . - odpowiedziała - Nie zrobisz tego . Pa - skierowała w stronę chłopaka , ale nie mam pojęcia o co chodziło . 
- To się przekonasz . Pa . - odpowiedział . 
W końcu opuściłyśmy budynek . Postanowiłyśmy wrócić do domu na pieszo . Prawie zwariowałam , żadna z nas nie znała okolicy ani drogi do domu . Jednak muszę przyznać , że jeszcze nigdy nie dogadywałam się tak z Julką . Po jakiś 2 godzinach nie mam pojęcia jakim cudem dotarłyśmy do domu . 
- Jak tam koncert ? . zapytała zaciekawiona mama . 
- Super ! . Gadałam z Justinem około godziny . Zrobiłam sobie z nim kilka zdjęć i dostałam autograf . 
- To dobrze . A Ty Pola ? . Podobało Ci się ? . 
- Koncert jak koncert . - powiedziałam siadając wygodnie w fotelu . 
- Proszę Cię . Chyba sobie żartujesz . Zjechałaś go jak psa . 
- Taaa ... - podniosłam się i poszłam do siebie . Włączyłam lapka i zadzwoniłam do Tośki . 
- No hej . Co tam ? . - zaczęłam .
- Hej . Dobrze , a jak tam po koncercie ? .
- Daj spokój . Masakra jakaś . Myślałam że ogłuchnę . I jeszcze to spotkanie . 
- I co ? . Tylko tyle ? . 
- No a co mam Ci powiedzieć ? . Że powiedziałam mu co o nim myślę , a później role się odwróciły ? . To nic takiego . 
- Hym ... Co Ty o nim myślisz to ja wiem . A co on myśli o Tobie ? .
- Nooo ... Powiedział że mam w dupie potrzeby innych i że liczę się tylko ja i to czego chcę , nic po za tym . 
- Uuuu ... Co za frajer . 
- Taaa ... Nieważne . A co tam w naszym mieście słychać ? . 
- Nic ciekawego . W szkole luzy bo zaraz WAKACJE , a tak po za tym to chyba nic nowego . 
- Ale wpadniesz do mnie ? . Poznamy okolice , bo tak samej jakoś mi się nie chce . 
- Mieszkasz tam już ponad tydzień i nie znasz okolicy ? . 
- Nieee ... Dzisiaj z Julką 2 godziny błądziłyśmy zanim wróciłyśmy do domu . 
- Ahaaa , spoko . A i Filip o Ciebie pytał . 
- A tak dokładniej ? . 
- Co z Tobą że Cie nie widać ani w szkole , ani na mieście i takie tam . 
- I co mu powiedziałaś ? . 
- No skoro już nie jesteście razem to powiedziałam , że chuj go to obchodzi . 
- No i dobrze . Dobra ja spadam . Spać mi się chce . Pa . 
- Ok . Pa . 
Zakończyłam rozmowę , poszłam do garderoby , wzięłam coś do spania i udałam się pod prysznic . Po około 10 minutach osuszyłam ciało ręcznikiem i ubrałam wcześniej wybrane ciuchy . Weszłam do pokoju , położyłam się na łóżku , odruchowo sprawdziłam telefon , a tam 1 nowa wiadomość . 

" Dobranoc samolubie . ;) . "

piątek, 6 września 2013

Rozdział 2

Lot minął bardzo szybko . Odebrałyśmy bagaże i opuściłyśmy lotnisko . W drodze do naszego nowego domu rozglądałam się dookoła . Muszę przyznać całkiem fajna okolica , ale wnerwiał mnie plakat , który pojawiał się co kilka metrów . 
"Już 25 czerwca
...
Justin Bieber ! . " 

- Mamo , mamo ! . Ja chce na koncert Justina ! . - wyrwała Julka . 
- Ja nie będę miała czasu , a samej Cię nie puszczę . - nie komentowałam tego tylko się przysłuchiwałam . 
- Pola ze mną pójdzie . 
- Co proszę ? . Powaliła Cię ? . Dobrze wiesz że nie lubię tego całego Biebera . 
- No proszę . Co Ci szkodzi ze mną pójść ? . Zrób to dla mnie . 
- Nic mi nie szkodzi . Nigdzie nie idę i koniec , kropka . - oznajmiłam zbulwersowana . 
- No to nie ma mowy o żadnym koncercie . - wtrąciła mama . 
- Wielkie dzięki za zniszczenie moich marzeń ... Pola . - widać było że jej zależy . 
- No dobra . Pójdę z Tobą . - sama nie wierzyłam w to co powiedziałam . 
- Ojej . Dzięki . - powiedziała przytulając mnie . - Mamo słyszałaś to ? . 
- Tak słyszałam . Jutro kupię bilety . 
Dojechałyśmy na miejsce . Zabrałyśmy bagaże i weszłyśmy do domu . Muszę przyznać że jest troszeczkę większy od poprzedniego . 
- Gdzie jest mój pokój ? . - zapytałam . 
- Na górze , na końcu korytarza . 
Zabrałam swoje walizki i udałam się do swojego pokoju . Myślałam że to będzie żenada , a tu proszę . Pokój był w moim stylu , to znaczy zielono-szare ściany , dopasowane meble i wielkie łóżko , a to podstawa . Najlepsze chyba było to że miałam swoją własną łazienkę i garderobę . Rozpakowałam wszystkie walizki , laptopa postawiłam na biurku , a tableta na łóżku . Odkąd pamiętam układam tak swoje rzeczy . Wyjęłam z torby telefon i zeszłam do salonu . 
- Mamo co ze szkołą ? . - zapytałam siadając na czarnej , skórzanej kanapie . 
- Powiedzmy że macie szybsze wakacje . Zostały jeszcze tylko 2 tygodnie , więc załatwiłam że do szkoły pójdziecie po wakacjach . 
- Ok , to ja pójdę zadzwonić do Tośki . 
Pobiegłam do siebie , kablówka i internet były już podłączone więc włączyłam lapka i zadzwoniłam do przyjaciółki na Skype . 
- No siema . Jak tam ? . Już myślałam że coś się stało tak długo nie dzwoniłaś . 
- Sorry . Ale musiałam się rozpakować i takie tam . Normalnie padniesz jak coś Ci powiem . 
- Co ? . Poznałaś już kogoś ? . Chłopak czy dziewczyna ? . Jak chłopak to fajny jakiś ? .
- Taaa ... Chciałabym . To znacznie gorsze . Idę na koncert Justina Biebera . 
Chwila ciszy i nagle śmiech nas obu . 
- Nie gadaj . Chciałaś wyjść z samolotu zanim podstawili schody i spadłaś ? . Przecież Ty go nie cierpisz . 
- To ze schodami , to Ci wyszło . A tak serio to Julka chciała iść , a mama samej jej nie puści to powiedziałam że pójdę . I tak nie mam nic do roboty . 
- A szkoła , dom ? . 
- Do szkoły dopiero po wakacjach , a dom jest ekstra . Mam własny pokój , łazienkę i garderobę . I ... no wiesz , pokój gościnny dla Ciebie . - powiedziałam z uśmiechem . 
- To dobrze . Może wpadnę do Ciebie w wakacje . 
- No mam nadzieje . Dobra ja kończę , jestem zmęczona . 
- No ok . Zadzwonię jutro . Pa 
Zakończyłam rozmowę . Weszłam garderoby , wzięłam piżamę i udałam się do łazienki . Wzięłam gorący prysznic , osuszyłam ciało , założyłam piżamę i poszłam spać . 
Do koncertu Justina zostały już tylko 2 dni . 
- Mamo kupiłaś w końcu te bilety ? . Miałaś to zrobić już tydzień temu . - zapytała zbulwersowana Julka . 
- Tak kupiłam . Zostały tylko dwa , więc je wzięłam . Jakieś M&G to pewnie beznadziejne miejsca będą . 
- To nawet ja , ta która nie cierpi tego typa wiem że to bilet z wejściówką . - oznajmiłam .
- Uhuuu ... O taaak . Mamo jesteś wielka . - moja siostra cieszyła się jak małe dziecko . 
A ja dalej zastanawiałam się co ona i reszta tych " BELIEBERS " w nim widzą . Moim skromny zdaniem to zapatrzony w siebie laluś , któremu nie zależy na niczym innym niż na sławie . 
DZIEŃ KONCERTU . 
Zostały jeszcze 3 godziny . Wybrałam jakieś ciuchy i poszłam wziąć prysznic . Po 10 minutach wyszłam z kabiny i ubrałam się we wcześniej wybrane ciuchy . Wyprostowałam włosy i zrobiłam lekki makijaż . W tym momencie zadzwoniła Tośka . 
- No siemka . Co tam ? . - zaczęłam . 
- Hej . Nic ciekawego . Za parę dni koniec roku szkolnego i wakacje . A Ty co taka wystrojona ? . 
- Idę na ten koncert . Masakra jakaś . I jeszcze mama kupiła M&G . 
- To ten bilet z wejściówką , tak ? . 
- No , niestety . 
- No wiesz , może się nawrócisz . - wybuchnęła śmiechem . 
- Taaa ... Jasne . Dobra Tośka ja spadam , bo muszę się zbierać . Pa . 
- Ok . Zadzwoń jak wrócisz . Pa . 
Kończąc rozmowę z przyjaciółką zeszłam do salonu i usiadłam na kanapie aby zaczekać na siostrę , która jak zwykle ma czas na wszystko . 
- Ty Belieber ! . Bo się spóźnisz ! . - krzyknęłam tak żeby usłyszała . W zamian usłyszałam krótkie : 
- Już ! . 
Zbiegła po schodach , chwyciła za moją rękę i pociągnęła za sobą . Zamknęłam drzwi na klucz i zauważyłam czekającą taksówkę . 
- Zamawiałaś ... - nie zdążyłam dokończyć .
- Tak . Musimy tam być jak najszybciej żeby dostać się do środka na czas . - oznajmiła i bez dłuższego zastanowienia wsiadłyśmy do auta . Julka podała kierowcy i ruszyłyśmy . Po około 40 minutach byłyśmy na miejscu . Zapłaciłyśmy za kurs i wysiadłyśmy . Przed areną , w której miał odbyć się koncert było sporo dziewczyn . Nawet udało mi się zauważyć dwóch chłopaków . Przedarłyśmy się jakimś cudem do środka i zostało nam już tylko czekać aż to wielkie " SHOW " się zacznie .

sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 1

- Żartujesz sobie ze mnie , prawda ? . - zapytałam z niedowierzaniem w to , co usłyszałam od mamy . Ona myśli , że ja się tak po prostu spakuję i wyjadę do Kanady ? . Grubo się pomyliła . Nie zostawię przyjaciół , rodziny i znajomych .
- Nie , nie żartuję . - powiedziała nie mając odwagi żeby spojrzeć mi w oczy .
- A co z tatą ? . Pojawia się jakikolwiek problem , a Ty chcesz tak po prostu wyjechać , zapomnieć ? . - nic nie odpowiedziała - I pomyśleć że do tej pory byłaś dla mnie wzorem do naśladowania . - powiedziałam szeptem , a po policzku spłynęła mi łza . Nagle do salonu wpadła Julka .
- Pola ? . Ty płaczesz ? . - trochę się zdziwiłam . Bo niby Julka się mną przejęła ? . Wątpię .
- Czy to ważne ? . Ważne jest to , że nasza "wspaniała" mama chce tak po prostu zapomnieć o tacie i wyjechać .
- Wrabiasz mnie . - powiedziała oburzona .
- Nie wierzysz ? . Zapytaj mamusi . - powiedziałam z naciskiem na ostatnie słowo .
- To prawda ? . Taty nie ma z nami od miesiąca , a Ty co odwalasz ? . - myślałam że się przesłyszałam , ale moja siostrzyczka serio to powiedziała . WOW ! .
- To nie jest tak , że chcę od tego najzwyczajniej na świecie uciec . Ja nie potrafię przyzwyczaić się ze świadomością że go tu nie ma . Za dużo rzeczy ... osób ... i miejsc mi to utrudnia . Wszystko jest już załatwione - szkoła , dom i moja praca . Wylatujemy za dwa tygodnie . - powiedziała nie ukazując emocji .
- Zajebiście ! . Wiesz co o tym myślą ? . To Twoja wina ! . Gdyby nie kolejna kłótnia wywołana przez Ciebie , to tata byłby tu teraz z nami . On dalej by żył ! . - odwróciłam się na pięcie i wyszłam z domu trzaskając za sobą drzwiami . W tym momencie miałam w dupie to , czy ją to zraniło . Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Tośki .
- Hej . Za 5 minut na mecie .
- Ok . Już się zbieram .
Przerwałam połączenie . Tośka pewnie wiedziała że coś mnie męczy . Zanim się zorientowałam byłam na miejscu , a tam czekała na mnie przyjaciółka .
- Hej . Co jest ? . - zapytała oczekując szybkiej odpowiedzi .
- Hej . - przez chwilę pomyślałam od czego zacząć - Bo ... Za dwa tygodnie wylatuję do Kanady .
- Takie szybsze wakacje ? . To super ! . Na ile lecicie ? .
- No właśnie nie super . To nie żadne wakacje . Lecimy tam na bardzo długo .
- Ale jak to ? . Żeby tam ... zamieszkać ? .
- Tak ... - nie zdążyłam dokończyć .
- Pogięło Cię ? . Zostawisz mnie tu samą z tymi pojebami ? .
- Dobrze wiesz że nigdy w życiu sama z siebie bym stąd nie wyjechała . To próba ucieczki mojej mamy przed śmiercią taty . W nerwach powiedziałam że to jej wina i wyszłam z domu .
- Pola . Przegięłaś . I to ostro . Bardzo Cię przepraszam , ale moja mama wraca dzisiaj z delegacji . No i wiesz ... dramat . I przemyśl swoje zachowanie . Bo właśnie złamałaś zasadę . Każdemu , ale nie rodzinie . Ja muszę spadać . Pa .
- Pa .
Tośka poszła , a ja nie chciałam wracać jeszcze do domu . Postanowiłam pójść nad jezioro i przemyśleć tą chorą sytuację . Na miejscu usiadłam pod drzewem i wpatrzona w martwy punkt rozmyślałam .
- O proszę kogo my tu mamy . - usłyszałam znajomy głos . Odwróciłam się i zobaczyłam Filipa .
- Co ? . O co Ci chodzi ? .
- Yyyy ... Tak się mówi .
- Yhym . Cześć . - rzuciłam , podniosłam się i szłam w stronę domu . Nagle na swoim ramieniu poczułam czyjąś rękę . To był Filip .
- Coś się dzieje ? . - zapytał chłopak .
- Serio ? . Ty się tym przejmujesz ? . Chyba sam w to nie wierzysz . Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać .
Ignorując Filipa poszłam dalej . Zanim się obejrzałam byłam już w domu . W salonie nikogo nie było . Może to i lepiej . Chyba nie chciałam teraz widzieć miny mamy . Wbiegłam po schodach na górę i poleciałam do swojego pokoju . Przez następne dwa tygodnie praktycznie nie ruszałam się z domu .

Dzień wyjazdu . Dopakowałam ostatnie rzeczy i zadzwoniłam do Tośki .
- Hej . Za 2 godziny wyjeżdżam na lotnisko . Wpadniesz ? .
- No wiadomo . Bez pożegnania Cię nie puszczę . Za 10 minut będę .
- Ok . Czekam .
Zakończyłam rozmowę . Do torby spakowałam mp4 , ładowarki , paszport , kilka zdjąć i telefon . Za jakieś 5 minut przyszła Tośka .
- No siemka . Już jestem .
- Yhym . Przecież widzę .
- Wiem że niełatwo Ci stąd wyjeżdżać , a mi nie jest tak łatwo przyzwyczaić się ze świadomością że nie będzie przy mnie najbliższej i tak jebniętej osoby jak Ty . - powiedziała siadając na łóżku ze łzami w oczach . - Ale mimo wszystko musimy to przeżyć . - dodała .
- To jest jakaś chora sytuacja . Tutaj mam wszystkich - Ciebie , rodzinę , znajomych i tatę . Tam nie będę miała nikogo . No bo wiesz , mama i Julka się nie liczą , one są z innej planety , nie rozumieją mnie . - powiedziałam .
Gadałyśmy tak jeszcze jakąś godzinę , gdy do pokoju weszła mama i powiedziała , że za pół godziny wyjeżdżamy . Spojrzałam na Tośkę , Tośka na mnie i najzwyczajniej na świecie popłakałyśmy się jak małe dzieci , którym starszy brat zabrał lizaka .
- Pola znoś walizki do samochodu ! . - usłyszałam głos mamy , która była na dole .
- To ja już będę spadać . - powiedziała Tośka .
- No ok . Pomożesz mi z walizkami ? .
- Spoko .
Wzięłyśmy walizki i wyszłyśmy z nimi koło samochodu .
- Dobra ja się zmywam , bo zaraz znowu się rozpłaczę . Ale jak już będziesz na miejscu to dzwoń .
- Ok . Będę dzwonić .
Pożegnałyśmy się ostatni raz i odjechałam . Dojechałyśmy do lotniska , odprawa i te sprawy . Zajęłyśmy swoje miejsca i wystartowaliśmy .

Bohaterowie


Pola - 17-sto letnia brunetka o niebieskich oczach . Wygląda na miłą i grzeczną dziewczynę . Tak ... wygląda i nic po za tym . Czasami lubi pokazać pazurki . ;) . 




Justin - 19-sto letni szatyn o czekoladowych oczach . Chyba wszystkim wiadomo że jest gwiazdą na skalę światową . 




Tośka - 17-sto letnia blondynka o niebieskich oczach , najlepsza przyjaciółka Poli . Podobnie do przyjaciółki lubi ... zabawę . 




Julka - 15-sto letnia brunetka o brązowych oczach . Młodsza siostra Poli , ma obsesje na punkcie Biebera .






Kapi - 17-to letni brunet o niebieskich oczach . Jest pierwszą miłością Poli , chociaż nigdy nie byli parą - zawsze ktoś lub coś stało im na drodzę . Jest również przyjacielem Tośki .